poniedziałek, 1 września 2014

Twarz biegaczki :)

Zainspirowana artykułem świeżo przeczytanym w ostatnim „Women’s Health” – „Figura czy twarz - czy musisz wybierać?” nie mogłam się powstrzymać, coby nie podeliberować w tym temacie.

Już pisałam tutaj wcześniej o twarzy biegaczki, ale jest to tak ważny temat i tak bardzo w literaturze biegowej traktowany po macoszemu, że nie zaszkodzi może się powtórzyć.
Kobiety uprawiające sport, a szczególnie biegaczki, dzięki ćwiczeniom idealnie kształtują swoją sylwetkę, która w szybkim tempie traci tłuszcz, a zyskuje mięśnie. Systematyczne ćwiczenia siłowe, które uzupełniają codzienny jogging, sprawiają, że nasza sylwetka nabiera idealnych proporcji i nawet babki starszawe, takie jak ja, zadowolone są ze swojej figury. Gorzej jest z mordką.
Pięknie wyrzeźbione szczupłe nogi, jędrne umięśnione pośladki i idealnie płaski umięśniony brzuch, a gdy przyjrzeć się twarzy, można stwierdzić, że niewątpliwie jest starsza od reszty ciała. Przynajmniej u takiej biegaczki, która nie dba o nią tak, jak powinna.
Dlatego podsuwam kilka moich zaleceń, które opieram na własnym doświadczeniu.
Po pierwsze - nasza twarz posiada niezliczoną ilość mięśni, dlaczego zatem, rzeźbiąc każdy mięsień naszego ciała, zapominamy o twarzy? Przecież głowa to też część naszego ciała!


Niestety Pani Biegaczko, biegając, wzmacniasz oczywiście mięśnie ciała, ale nie twarzy! Jest ona zmorą biegaczy, ponieważ w zastraszającym tempie chudnie i się zapada, a opierając się na własnym przykładzie i ze względu na to, że ja jestem raczej szczupła, to zapewniam, że w miarę biegania moja twarz zaczęła wklęsać, tak jaby kościotrupieć. I właśnie wówczas rozpoczęłam na nowo facefitness. Ćwiczę codziennie wszystkie partie twarzy i nie ma wymówek, że nie ma czasu. Po prostu wstaję 15 minut wcześniej. Facefitness czy joga twarzy, jak komu bardziej pasuje, jest niezastąpiona w moim mniemaniu, coby nie marszczyć się jak śliweczka. Jestem trenerką gimnastyki twarzy, prowadziłam pokazy w grupach u Pań w różnym wieku i z przykrością muszę stwierdzić, że w naszym mieście nie zaszczepiłam chęci do uprawiania tych nieocenionych ćwiczeń. Słyszałam głosy, że kto by się przejmował zmarszczkami, a ja myślę, że każda Pani powinna…
Myślę, że zamiast wydawać na medycynę estetyczną krocie, zamiast wydawać na kremy krocie, można 6-7 minut dziennie poćwiczyć, a efekty będą kolosalne. Odczułam je „na własnej twarzy”. 
Wracając do tematu, po rzeczonym wklęśnięciu mojej buźki spowodowanym bieganiem (schudłam także 10 kg, a więc tłuszcz z twarzy też sobie wyszedł), rozpoczęłam codzienną gimnastykę twarzy przez 6-7 minut dziennie i efekty były widoczne już po miesiącu. Dalej jestem chuda, ale moje policzki nie zapadają się i zmarszczki widocznie się spłyciły.
Mój codzienny zestaw ćwiczeń:
Ćwiczenia  wygładzające poziome zmarszczki na czole i zapobiegające tworzeniu się ich
Ćwiczenia zapobiegające tworzeniu się “lwiej zmarszczki”
Ćwiczenia zapobiegające "kurzym łapkom”
Ćwiczenia na zmarszczki wokół oczu
Ćwiczenia na zmęczone oczy
Ćwiczenia na policzki
Ćwiczenia zapobiegające tworzeniu się bruzd nosowo-wargowych
Ćwiczenie na wygładzenie drobnych zmarszczek wokół ust
Ćwiczenia mięśni szyi
Na zakończenie po ćwiczeniach cudowny masaż połączony z wklepaniem oleju kokosowego
Wcześniej, na pierwszej lekcji facefitness, pisałam o rozgrzewce, a dziś zaprezentuję kolejne ćwiczenia, wygładzające czoło:
Ćwiczenia na wygładzenie czoła (2 lekcja):

1. Ćwiczenia na „zmarszczki gniewu”, czyli poziome  

a)             Unieś jak najwyżej brwi i otwórz jednocześnie szeroko oczy. Nie marszcz przy tym czoła. Wytrzymaj tak przez 5 sekund i rozluźnij mięśnie twarzy, Powtórz ćwiczenie 10 razy i zakończ szerokim uśmiechem.
b)              Połóż dłoń płasko na całym czole tak aby mały palec leżał nad brwiami. Przyciśnij bardzo mocno dłoń do czoła jednocześnie spróbuj je zmarszczyć. Dłonią powinnaś poczuć jak skóra na czole się napina. Właśnie mocny ucisk dłoni zapobiega powstawaniu zmarszczek. Wytrzymaj tak przez 5 sekund i rozluźnij mięśnie twarzy, Powtórz ćwiczenie 10 razy i zakończ szerokim uśmiechem.

2.  Ćwiczenia na „zmarszczkę lwią”, czyli pionową  

a)  Patrząc na swoje odbicie w lustrze, maksymalnie zbliż do siebie brwi tak, jakby Cię coś okropelnie wnerwiło. Jednocześnie opuszką środkowego palca skierowanego do dołu podtrzymaj mocno skórę, tak aby uniknąć jej zgniecenia. Wytrzymaj tak przez 5 sekund i rozluźnij mięśnie twarzy, Powtórz ćwiczenie 10 razy i zakończ szerokim uśmiechem.
b)    Przyłóż dłoń do powierzchni między brwiami, tak aby dolna część dłoni była właśnie w tym miejscu, a palce na włosach. Uciskając dłonią tę powierzchnię między brwiami, systematycznie zmieniaj siłę nacisku. Ten ruch przypomina pompowanie i powoduje on zasysanie i pęcznienie komórek znajdujących się pod Twoją ręką. Powtórz ćwiczenie 10 razy i zakończ szerokim uśmiechem. To jest moje ulubione ćwiczenie.

Niebawem napiszę o kolejnych ćwiczeniach. Obiecuję, że zrobię to szybko.

Po drugie ważne jest, aby przed wyjściem z domu na jogging, czy na jakiekolwiek ćwiczenia, zawsze, bezwzględnie posmarować twarz kremem z wysokim filtrem przeciwsłonecznym. Ja, mimo ciemniej karnacji, smaruję twarz przez cały rok kremem z filtrem 50. Zapobiega to powstawaniu plam i przebarwień. Słońce kocham, ale twarz chronię przed nim, aby się nie starzała szybko. Lubię być opalona, ale nie na buzi, dlatego zawsze w lecie całe ciało mam czarne, bo wystarczy, że pobiegnę parę kilometrów, a jestem już sczerniała, ale buźka jest biała. Niezwykle śmiesznie to wygląda, ale od czego są bronzery?
Po trzecie - raz w tygodniu peeling i maseczka z alg.
Po czwarte - nie używam żadnych kremów, mimo, że mam bardzo suchą skórę. Smaruję się wyłącznie olejem kokosowym i jego używam też pod makijaż.
Po piąte - wysypiam się.
Po szóste - jestem zawsze uśmiechnięta, bo mimo że niektórzy powiedzą, że zmarszczki śmiechowe, to uśmiech szeroki i szczery wpływa zbawiennie na naszą twarz. 
Po siódme - zdrowo się odżywiam. Myślę, że codzienna bogata owsianka. o której z Martą już wiele pisałyśmy daje naszej skórze najwięcej, ale też mnóstwo warzyw, owoców, nasiona chia, olej kokosowy, oliwa z oliwek, całkowita eliminacja cukru i białej mąki, kasza jaglana i gryczana i wiele, wiele innych pokarmów, które poprawiają wygląd skóry.

Jeśli kobieta mówi, że Jej zmarszczki nie przeszkadzają, to moim zdaniem kłamie, bo żadna babka nie chce wyglądać starzej. Na koniec cytat z artykułu, który mnie zainspirował do napisania tego posta: "Znajdziesz dziesiątki kobiet, które powiedzą Ci z marszu, że mają w nosie zmarszczki, że wybierają naturalny wygląd, starzenie z godnością i takie tam gadanie. Spróbuj znaleźć taką, która powie, że nie przeszkadza Jej wygląd jędzy na fochu albo sieroty w permamentnej depresji. Gorzej, prawda? Zmarszczki nie tylko dodają nam lat, kradną też radosny i pełen energii wygląd. Wyglądając starzej, wyglądamy po prostu smutniej. I dlatego się przed nimi bronimy, choć nie lubimy się do tego przyznawać."

Może te moje gadanki są nieco chaotyczne, ale cel był jeden. Podczas uprawiania sportu, a zwłaszcza biegania, nasza twarz chudnie i marszczy się szybciej niż innym, a zatem, Szalone Biegaczki, dbajmy o nią niezwykle czule. Ja postaram się Was nauczyć niebawem kolejnych ćwiczeń, które u mnie zagościły na stałe. Niektórzy powiedzą "I tak nie wyglądasz dobrze", ale ja sama widzę postępy na mojej buzi, to ciekawe, co by ci "niektórzy" powiedzieli, gdybym nie ćwiczyła w ogóle :) Strach pomyśleć. Zachęcam biegaczki do dbania o mordeczki :)

Uprawiając sport, zamieniamy tłuszcz na mięśnie, dlatego też oprócz ciała zadbajmy o twarz, bo tam też mamy mięśnie, a nawet bardzo ważne mięśnie. A więc do czułej pielęgnacji dodajmy facefitness, a będziemy całe wyrzeźbione od stóp do "głów".

2 komentarze:

  1. Ja zawsze pamietam o tym by chronić twarz kremem z filtrem, bo szybko się opalam a nie chcę w ten sposób postarzać twarzy. A jodze twarzy słyszałam, ale nie miałam okazji praktykować

    OdpowiedzUsuń
  2. To zachęcam. Facefitness czyni cuda. Trzeba tylko pewnej systematyczności, ale to tak jak z innymi ćwiczeniami. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń