środa, 19 lutego 2014

Przedstawienie...

Jestem Kasia, czyli Mama Mani i Juli. Marta jest o dwie dekady młodsza ode mnie, a Jula (żeby było ciekawiej) jest o jedną dekadę młodsza od Marty. Razem mamy 79 lat. Teraz to już każdy wie, po ile liczymy sobie wiosenek. Oprócz „fit lifestyle”, jak widać, kochamy również matematykę.
Jestem babką (nie mylić z babcią) w średniawym wieku, pracuję zawodowo, jestem ekonomistką-pasjonatką. Prowadzę bardzo aktywny i, w moim mniemaniu, zdrowy tryb życia. Bieganie, joga, wyzwanie mixer cardio, facefitness wspomagane racjonalnym, zdrowym odżywianiem powodują, że lepiej mi się żyje, świat jest piękny, a przyziemne problemiki prawie zanikają.
    
Kiedy rok temu zaczęłam biegać razem z Julą, niektórzy pukali się w głowę. W twoim wieku, chce ci się, no Julia to ok, ale ty, taka starszawa? Trudno to było nazwać bieganiem, bo zaczynałyśmy od wprowadzenia harmonogramu marszu na przemian z króciutkimi przebieżkami. Później jednak, kiedy moja kondycja pozwalała mi najpierw przebiec 5 minut bez zatrzymywania, potem 10, 25, 30 minut i wreszcie aż półtorej godziny… uzależniłam się od biegania. Teraz biegam 4 razy w tygodniu, nawet po 10-11 km. Uzależniłam się. O bieganiu można napisać książkę, a zatem pozostawiam to na potem…

Tak samo uzależniłam się od jogi, fitnessu, a co najważniejsze, od zdrowego jedzenia. Moja kuchnia pozbawiona jest białego cukru, ulepszaczy i chemicznego żarcia. Dzieciaki są też uzależnione i ciągle razem studiujemy wszelaką „zdrową literaturę”, by potem mądrości innych wykorzystać, wymyślając coraz to nowsze przepisy zdrowej strawy (z czego niekoniecznie zadowolony jest mój Mąż).

W kuchni działam intuicyjnie, wymyślam różne przepisy na potrawy, nie używając chemii. Sama robię majonezy, ketchupy, pasztety, piekę chleb razowy, zdrowe ciasta bez cukru i cukierki z kaszy jaglanej. Bez cukru, bez glutaminianu sodu i w miarę bez konserwantów i ulepszaczy. Odkryłam sklep ze zdrową żywnością i już się w nim zakochałam. 

Joga jest ze mną od kilkunastu lat. Asany, pranayama i medytacja to nieodzowny codzienny element mojego życia. Udało mi się też zarazić dwie młode miłością do jogi. Praktykuję regularnie i dzięki temu, przy moim choleryzmie, wyciszam się i rodzina jakoś ze mną wytrzymuje. Joga to moja pasja, a praktykę pogłębiam studiowaniem literatury i warsztatami wyjazdowymi (właśnie jedziemy z dziewczynami w góry na trzydniowe warsztaty z praktyką, medytacją, gongami i bieganiem po żarach).

Jestem także trenerką facefitness, czyli gimnastyki twarzy. Nie ma na świecie kobiety, dziewczyny, która nie chciałaby zachować młodzieńczej urody, młodzieńczego blasku twarzy na długie, długie lata. Wiąże się to często z tym, że walkę ze swoimi pierwszymi zmarszczkami zaczynamy już w czasach naszej młodości. Facefitness pozwala bez skalpela wyglądać młodziej i gładziej, ale o tym też można napisać książkę…

Poza tym kocham czytać książki wszelakie, intensywnie uczę się angielskiego, uwielbiam rodzinne podróże, jestem kucharką, sprzątaczką, kierowcą, córką, żoną, panią yorka Czesia i jeszcze mam kilka wcieleń, które w późniejszym czasie wyjdą w praniu...

Zapraszam zatem do czytania naszego bloga. Będzie ciekawie, będzie sportowo, będzie fajne żarełko, będzie wesoło, a przede wszystkim będziemy chciały pokazać, że nie ma znaczenia wiek biologiczny, aby żyć zdrowo, aby być fit i git.

3 komentarze:

  1. Brawo Dziewczyny - fantastycznie, ze piszecie bloga!!!
    Zazdroszczę entuzjazmu i pasji z jaką zmieniacie swoje życie mając nadzieję, ze i ja wreszcie "dojrzeję" do takowych;). Bardzo się cieszę, ze chciałyście podzielić się swoimi doświadczeniami, które z kolei mogą zainspirować innych.
    Zapowiada się bardzo, bardzo ciekawie - juz jest! Trzymam kciuki:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Klam kaska klam......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Anonimowy. Absurdalnie to brzmi, bo trudno się rozmawia z nieujawniającym się krytykantem, który wytyka mi kłamstwo. Jesteś Anonimowy, piszesz tak nieskładnie, także trudno mi polemizować z „Gallem” ( tylko Gall miał inne pobudki niż TY i był niezwykle biegły w sztuce pisarskiej, wręcz obdarzony kunsztem) i wciskać Ci, że to co napisałam to jest życie prawdziwe, bo nawet nie mam na to ochoty. Skoro masz tyle jadu i wylewasz go akurat na mnie ( nie wiem czym Ci się naraziłam) to się ujawnij i pogadamy. Odsyłam Cię do książki „Kurs Szczęścia” Beaty Pawlikowskiej, może Ci pomoże pokochać siebie samego, to wtedy będziesz życzliwszy dla innych. Pozdrawiam Cię i myśl pozytywnie, bo życie jest piękne i szkoda czasu na obrażanie innych. Aby być szczęśliwym musisz przede wszystkim szanować i kochać siebie, ale także być życzliwym i uczciwym dla otoczenia, świat wyda Ci się wtedy piękniejszy i nie będziesz tracił czasu na dokopywanie np. takiej mi
      Ja nigdy nie kłamię
      P.S.
      Usunęłam Twoje dwa obraźliwe posty. Zawsze przyjmuję krytykę od osób realnych ( co nie znaczy , że muszę się z nią zgadzać), ale oszczerstw od „Galla” nie będę przyjmować i od razu je kasuję. Dobrze mnie znasz chyba ( wynika z treści Twoich wpisów), a zatem jeśli coś Ci nie daje żyć, a ja jestem powodem Twoich frustracji to możemy pogadać, ale nie obrażajmy się pod żadnym pozorem. Pozdrawiam Cię jeszcze raz i uśmiechnij się najpierw do Siebie, a potem do mnie

      Usuń